rozdział 3-zakład i zdrada

 

Następnego dnia

*Piotr*

Gdy przyjechałem do stacji doktor Banach i Adam już tam byli. Przywitałem się z nimi i poszedłem się przerać. Następnie zrobiłem sobie kawę i podszedłem do Adama. W tym momencie do stacji weszła Martyna.

-Cześć chłopaki.-przywitała się

-Cześć Martynka-odpowiedzieliśmy razem. Po czym poszła się przebrać.

-Niezła ta nasza Martynka co nie Piotruś? Piotrek!

-Coś mówiłeś?-zapytałem

-Mówiłem, że niezłą jest ta Martynka.

-masz racje, ale zobaczysz, daj mi dwa tygodnie, a będzie moja.

-Chyba dwa lata.

-Zakład.

-Zakład,zoaczymy.

W tym momencie weszła Martyna.

-Co zobaczymy?-spytała

-Nic takiego nie ważne-powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej-Może ikawy?- zapytałem

-A poproszę. Może zrób też Adamowi. bo tak niewyraźnie wygląda.

-Dobrze zrobię.

*Martyna*

-Co się stało Adam?

-A wiesz co pokłociłem się z Basią, moją żoną.

-Mogłabym ci pomóc, tylko nie wiem o co chodzi.

-A ja ci bym powiedział tylko nie tu w stacji.

-To może kawa po dyżurze?-zapytałam

-Dobrze, to kawa.

Wtym momencie Wiktor zawołał Martyne i Piotra na wezwanie

*Piotr*

-To ja miałem ją zaprosić na kawe, a nie ty- powiedziałem zdenerwowany i zawiedziony zarazem

-Przecież możesz iść z nami na tą kawę o ile Martyna się zgodzi, a poza tym co trzy głowy to nie jedna-zażartował

-No dobra niech będzie- powiedziałem zrezygnowany.

-Piotr mamy wezwanie do rodzącej kobiety, pospiesz się-zawołał Banach.

Gdy dojechaliśmy na miejsce drzwi otworzyła nam  kobieta w widocznej ciąży.

Chwilę później.

-Czyli odmawia pani przewozu do szpitala?-zapytał lekarz.

-Tak odmawiam

-To proszę tutaj podpisać

Gdy wyszliśmy i odjechaliśmy około 10 metrów, doktor kazał mi się zatrzymać i iść kupić coś do jedzenia. Chwilę później usłyszałem:

-Piotr zawracamy do tej kobiety. Zaczęła rodzić.

-Nasz pan doktor to ma nosa co nie Martynka?

-Tak, tak Piotruś.

Jak się później okazało przez to,że od razu z nami nie pojechała, urodziła w karetce zdrowego synka. Po czym odwieźliśmy pacjentkę do szpitala.

Mieliśmy jeszcze kilka wezwań. Po czym poszliśmy się przebrać. Adam kończył dyżur razem z nami.

*Adam*

-To co idziesz zemną na tą obiecaną kawę?-zapytałem spoglądając na Piotrka.Dziewczyna to zauważyła i z uśmiechem powiedziała:

Dobrze kochanie-po czym mrugnęła do mnie porozumiewawczo.

-To chodź tu do mnie niech cię uściskami chodźmy.-Chwyciłem ją w objęcia wokół bioder i udaliśmy się do wyjścia wpatrzeni w siebie jak zakochani obserwując zarazem wściekłego Piotra.

-Idziesz z nami?-zapytała Martyna Piotra zatrzymując się przed drzwiami i odwracając się w jego stronę.

-Że co ja?-zapytał zdziwiony

-Tak ty-powiedziałem do niego- pomożesz nam wymyślić jak mam pogodzić się z Basią.

-Ok-i chwilę później byliśmy już w kawiarni

-Rozmawialiśmy chwilę w tym momencie Martyna wymyśliła dobry plan po czym ją ucałowałem tak z rozpędu w usta i zakręciłem się z nią w koło. W tym momencie zauważyłem Baśkę i jej przyjaciółkę w  drzwiach , które obserwowały cała zaistniałą sytuacje

———————————————————————————————————————————-

Jak myślicie czy Basia i Adam się pogodzą? Co zrobi żona Adama? Piszcie wasze opinie w komentarzach.

A tak w ogóle to coś mi nie pasuje w tej notce. I dziękuje wam że jest was coraz więcej. Oraz mała informacja dla mich czytelników którzy nie chcą się ujawniać a chcą dodać komentarz, można dodawać już komentarze anonimowo.

1 Komentarz

  1. Kolejny rozdział i znowu film. Takie opowiadania stają się nudne i bardzo przewidywalne. Zgaduję że opowiadanie było pisane na szybko bo jest dużo błędów a jeden jest bardzo widoczny opowiada Martyna i nagle w tekście jest narrator „Wtym momencie Wiktor zawołał Martyne i Piotra na wezwanie”. Minia ♡

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.